niedziela, 1 czerwca 2014

10. Jestes zbyt piekny, aby miec raka pluc.

Następne dwa tygodnie minęły szybko zarówno, jak i egzaminy. Był piątkowy poranek, gdy byliśmy na ostatniej lekcji tego semestru, a wszyscy z niecierpliwością oczekiwali na imprezę bractwa, która miała się odbyć wieczorem, aby uczcić koniec testów oraz początek ferii.
Amy i ja wróciłyśmy do naszego pokoju, gdzie zostałyśmy powitane przez Snowflake, która wskoczyła na moje kolana tak szybko, jak tylko usiadłam na łóżku.
- Kurwa nareszcie - powiedziała Amy, wrzucając torbę pod łóżko i kładąc się.
Pogłaskałam futerko Snowflake, a ona zaczęła mruczeć, chowając głowę w mojej dłoni. Kupowałyśmy jej regularnie jedzenie i nikt o niej nie wiedział z wyjątkiem mnie i Amy (oraz Nialla, ale on jest nieistotny).
- Myślisz, że nic jej nie będzie, jeśli zostanie sama? - zapytałam Amy, a ona przytaknęła.
- Jestem tylko zaskoczona, że...
Nagle rozległo się pukanie, a my wymieniłyśmy między sobą spojrzenia. Żadna z nas nie oczekiwała gości, dlatego to było dziwne.
Wstałam z łóżka i ukryłam Snowflake pod kocem, po czym podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Moje serce zaczęło bić szybciej, kiedy zobaczyłam dziekana, patrzącego na mnie w dół bez emocji.
- Dostaliśmy anonimową pogłoskę, że trzymacie w pokoju nielegalne zwierzę.
Myślę, że zaraz zemdleję.
- Co? Tu nie-nie ma żadnego zwierzęcia - mruknęłam, dokładnie gdy usłyszałam miauczenie Snowflake i mogłam zobaczyć, jak zeskakuje z łóżka.
- Oh, więc zgaduję, że to nie kot?
- Nie, to... proszę, niech da mi pan wyjaśnić...
- Pani Parker, ten kot należy do ciebie, czy może do twojej współlokatorki?
- Jest-jest moja - westchnęłam i wiedziałam, że jestem w tarapatach. - Ale zamarzała na zewnątrz i mogła umrzeć...
- Po to są schroniska dla zwierząt!
- Proszę, ja tylko...
- Oczekuję, że posprzątasz swój pokój do końca tego roku.
- Co? Ma pan na myśli...
- Mam na myśli, że lepiej, jeżeli cię nie będzie w tym akademiku drugiego stycznia. Miłego dnia.
Potem odwrócił się i po prostu odszedł.
- Cholera - powiedziała Amy, a ja zamknęłam w szoku drzwi.
- Co ja teraz zrobię? Moi rodzice mnie zabiją, jeśli się dowiedzą i nie zapłacą mi za wynajem mieszkania-czekaj. Mogę dołączyć do żeńskiego bractwa?
Amy pokręciła głową.
- Możesz jedynie zostać zdeklarowaną w trakcie tygodnia szczytu, który jest tylko na początku każdego roku szkolnego.
- Mam przejebane - powiedziałam i rzuciłam się twarzą w łóżko.
- I to nie w dobry sposób - mruknęła Amy, a ja strzeliłam jej spojrzenie.
- Za wcześnie?
- Co masz na myśli?
Nie poszłam na imprezę, ponieważ byłam zbyt przygnębiona i smutna. Postanowiłam zostać w akademiku i tulić się do Snowflake, słuchając Eda Sheerana.
Poprosiłam Amy, żeby nikomu nie mówiła, co powiedział mi Dean, a ona obiecała, że tego nie zrobi. Miałam zamiar zadzwonić do rodziców i opowiedzieć im o wszystkim oraz zapytać ich co powinnam zrobić.
Godzinę po tym jak Amy wyszła, dostałam od Nialla smsa:
Niall: Nie przychodzisz na imprezę????
Rey: Nie. Nie jestem teraz w nastroju.
Niall: :(
Uśmiechnęłam się i wciągnęłam na kolana laptopa, aby obejrzeć Supernatural.

----------------------------------------

Następnego dnia Katherine zadzwoniła do mnie, mówiąc, że wszyscy spotykają się w domu bractwa, więc Amy i ja także powinnyśmy wpaść.
Dlatego ostatecznie zdecydowałyśmy, że jesteśmy zbyt leniwe i spłukane, aby iść gdziekolwiek indziej, aby coś zjeść, więc skorzystałyśmy z zaproszenia i ubrałyśmy się.
Dotarłyśmy tam o 13, a ja byłam zaskoczona, widząc tak wiele ludzi w salonie, wliczając w to Maddie, Rickiego i Liama.


- Hej! - powitałam ich i usiadłam na kanapie między Maddie a Jakiem, którzy właśnie oglądali naprawdę kiepskie reality show.
Pół godziny później przyjechała dostawa pizzy, a ja podzieliłam się jedną z Katherine, ponieważ wraz z Amy przyszłyśmy, dokładnie po tym jak złożyli już zamówienia.
Wszyscy zebrali się na kanapach, jedząc i rozmawiając o nadchodzących feriach. Każdy miał jakieś plany, a ja po prostu byłam tam, myśląc o samotnym czasie, który miałam spędzić w akademiku, który ostatecznie będę musiała opuścić pod koniec roku.
- A co z tobą, Niall? Co robisz w ferie? - spytała Soph, opierając się o niego i uśmiechając się. Owinął rękę wokół jej ramion.
- Dwudziestego drugiego zabieram brata do Disneylandu.
- W Kalifornii czy w Paryżu? - zapytała, a Niall zrobił minę.
- W Kalifornii, duh. Do tego mam dodatkowy bilet, więc rozważam zabranie jeszcze jednej osoby.
Natychmiast trzy dziewczyny wskoczyły na niego, piszcząc i prosząc go, aby je ze sobą wziął.
- Powinniśmy zrobić casting - powiedziała uwodzicielskim głosem Soph, a ja przewróciłam oczami.
Niall zauważył to i uśmiechnął się, przyciągając Soph bliżej.
- Więc masz kogoś konkretnego na myśli, kogo chciałbyś zabrać? - spytała inna dziewczyna, a Niall oparł swoją lewą kostkę o prawe kolano, odchylając się do tyłu na kanapie.
- Może - odpowiedział Niall, a Soph rozjaśniła się.
Potem odwrócił głowę, aby na mnie spojrzeć i puścił mi oczko. Zmarszczyłam brwi ze zdezorientowaniem i wskazałam palcem na siebie. Niall skinął głową i uśmiechnął się, a ja nie mogłam nic poradzić, ale mam w środku zawroty głowy. Nie byłam pewna, czy on rzeczywiście proponował mi dodatkowy bilet, ale wciąż mogłam mieć nadzieję, racja? To znaczy, zawsze chciałam jechać do Disneylandu, a do tego nie miałam żadnych planów, plus ubóstwiałam Eddiego.
Wszyscy w końcu wrócili do swoich wcześniejszych zajęć, a ja położyłam się na kanapie, kładąc głowę na kolanach Justina i nogi na kolanach Jake'a.
To było żałosne oglądać, jak te wszystkie dziewczyny kręciły się wokół Nialla, jak pszczoły dookoła miodu, bawiąc się swoimi włosami i chichocząc.
Wstałam i zobaczyłam, że Niall opierał się o ścianę z butelką coli w ręce. Soph miała dłonie pod jego koszulką, prawdopodobnie próbując poczuć jego abs, podczas flirtowania z nim.
Przewróciłam oczami, uśmiechając się, kiedy przeszłam obok nich, aby pójść do kuchni i nalać sobie szklankę soku pomarańczowego. Ktoś podszedł za mnie, a ja wiedziałam, że to Niall przez sposób, w jaki przycisnął swój policzek do mojej skroni, a jego dłonie znalazły się na moich biodrach, ściskając je.
- Chcesz iść na chwilę na górę? - zapytał w moje włosy, a ja zamknęłam oczy, ponieważ Niall był taki ciepły i niesamowicie pachnący.
- Czemu nie zapytasz którejś z tych dziesięciu dziewczyn, które myślą, że zabierzesz je wszystkie do Kalifornii?
Niall prychnął, a ja odwróciłam się, aby na niego spojrzeć.
- Wszystkie są naprawdę wkurzające, a to jednak poważna decyzja - powiedział, marudząc. Westchnęłam.
- Okej.
- Gdzie idziesz? - spytała Soph, gdy zobaczyła, jak Niall wychodzi po schodach.
- Um? Na górę. Uh-do łazienki.
- Oh, dobrze. Wracaj szybko - uśmiechnęła się, a on odwrócił się.
Ruszyłam zaraz po nim, a tak szybko, jak on wszedł do pokoju, rzucił się twarzą w łóżko.
Podeszłam i usiadłam na krześle od biurka, krzyżując kostki. Niall odwrócił się na plecy i włożył pod głowę rękę.
- Więc zabierasz Eddiego do Disneylandu? Na jego urodziny?
Skinął głową z rozbawioną miną.
- To jest to co powiedziałem.
- I kogo ze sobą weźmiesz?
Wzruszył ramionami.
- Mam na myśli pewną osobę.
- Oh?
- Mhm.
Po krótkiej pauzie zadałam kolejne pytanie:
- Kogo?
- Nigdy nie byłaś w Disneylandzie, racja? - postanowił je zignorować.
- Um-to znaczy-nie. Nie bardzo.
- Chcesz jechać?
- Co? Chcesz mnie zabrać?
- Nie udawaj takiej zaskoczonej. Wiedziałaś, że jeśli kogokolwiek ze sobą wezmę, to będziesz to ty - powiedział i usiadł.
- Szczerze nie-okej może. Ale i tak nie mogę.
- Czemu nie? - spytał, a ja wstałam, żeby do niego podejść.
- Ponieważ nie mam...
Przerwał mi, zaczepiając palec pod mój pasek i przyciągając mnie nad siebie. Położył się, a ja usiadłam okrakiem na jego biodrach, kładąc dłonie na jego piersi.
- Nie mam pieniędzy.
Przewrócił oczami.
- Ja zapłacę, duh.
- Nie. Nie mogę cię tak wykorzystywać.
- Ale ja ci proponuję! A poza tym bilet jest już opłacony, tak samo i pokój. Zapłacę tylko za twoje jedzenie i wejście. To jakieś góra pięćset dolarów.
- Pięćset dolarów? Kurwa nie.
- Nie bądź tak kurewsko skromna. Wiem, że tego chcesz.
- Nie chcę. Ja po prostu-nie chcę, żebyś myślał, że ja jakby, no wiesz, lecę na twoje pieniądze.
- Oczywiście, że nie - uśmiechnął się. - Lecisz na moje pieniądze oraz na mojego penisa.
- O mój Boże - powiedziałam i zamierzałam wstać, ale Niall przyciągnął mnie za kark do swoich ust.
- Daj spokój, będzie zabawnie! I wiem, że naprawdę chcesz jechać do Disneylandu. Pragniesz tego, od kiedy byłaś dzieckiem.
- Co-skąd to w ogóle wiesz? - zapytałam, a Niall przełożył mi włosy na jedną stronę, całując w górę moją szyję.
- Wspomniałaś mi o tym dwa lata temu.
- Oh.
- Mam naprawdę dobrą pamięć - wyjaśnił i zaczął ssać moją szyję, ale od razu go odepchnęłam.
- Nie oznaczaj mnie - powiedziałam, przedrzeźniając go.
- Jesteś naprawdę kiepska w udawaniu akcentów.
- Cóż, brzmisz tak przez cały czas, więc...
Niall patrzył na mnie przez chwilę, a ja nie byłam pewna, czy właśnie go nie obraziłam.
- Ta pozycja sprawia, że drętwieje mi szyja, wstaję - ogłosiłam, a on puścił moje biodra, dzięki czemu mogłam to zrobić.
- Więc jedziesz z nami, czy nie?
- Powtórz, kiedy to będzie?
- Wyjeżdżamy dwudziestego pierwszego, więc będziemy w Kalifornii dzień później. Odwiedzimy Disneyland i później wrócimy dwudziestego trzeciego, więc Eddie będzie mógł mieć właściwe przyjęcie urodzinowe dwudziestego czwartego i dzięki temu będzie mógł czekać na kanapie na Mikołaja. Obiecałem, że zabiorę go na jego urodziny do Disneylandu, w razie jeżeli zastanawiasz się dlaczego to robię.
- Myślę, że to bardzo miłe z twojej strony.
- Wiem, jestem najlepszy.
Przewróciłam oczami.
- Odbiorę cię o 21, dwudziestego pierwszego. Samolot wylatuje o północy.
- A jego mama i tata nie mają nic przeciwko?
Przytaknął, także wstając z łóżka.
- Dzięki za um, zaproszenie mnie. Ale jak poinformujesz o tym resztę dziewczyn? Znienawidzą mnie.
Niall zrobił krok do przodu i zaczął składać pocałunki na moim policzku, po czym w końcu właściwie mnie pocałował. Ssał przez chwilę moją dolną wargę, a następnie przygryzł ją i puścił, odsuwając się. Uśmiechnął się i odwrócił, podchodząc do drzwi.
- Czekaj, nie odpowiedziałeś mi na pytanie! - przypomniałam, kiedy szłam za nim na parter.
- Właśnie.

----------------------------------

- Wsiadaj frajerze, jedziemy na lotnisko - krzyknął Niall, gdy trzy dni później zatrzymał się przed moim akademikiem.
- Wiesz, cytowanie dziewczęcych filmów nie bardzo utrzyma twoją reputację punka.
Niall przewrócił oczami, kiedy włożył moją walizkę do bagażnika i oboje wsiedliśmy do samochodu.
- Hej kolego! - powiedziałam do Eddiego, gdy zapięłam pasy. Odwróciłam się do niego, a Niall uruchomił silnik. - Podekscytowany?
Uśmiechnął się i skinął do mnie głową ze swojego dziecięcego fotelika, przeżuwając piankę marshmallow.
- Whoa, też chce jedną! Masz więcej marshmallows? - zapytałam Nialla, a on westchnął, potrząsając głową.
- Przysięgam na Boga, zabieram dwójkę dzieci do Disneylandu.
Uśmiechnęłam się, a on podał mi paczkę pianek, uciszając mnie, kiedy pogłośnił radio.
Krótko mówiąc, dojechaliśmy na lotnisko, kupiliśmy kawę (i gorącą czekoladę dla Eddiego) ze Starbucksa, po czym wsiedliśmy na pokład samolotu. Koło pierwszej w nocy (czasu Kalifornijskiego) dotarliśmy do hotelu, który był 20 minut pieszo od Disneylandu.
Zatrzymaliśmy się w pokoju z ogromnym łóżkiem, a ja uśmiechnęłam się, wyobrażając sobie przytulającego się do Nialla Eddiego.
- Idź umyj zęby, a potem załóż piżamę - Niall poprosił Eddiego, a ten skinął głową, uśmiechając się i biorąc szczoteczkę z rąk Nialla.
- Jesteś dla niego taki dobry - powiedziałam Niallowi, gdy Eddie zaczął szczotkować zęby.
Chłopak wzruszył ramionami, a ja zdjęłam parkę, wieszając ją obok drzwi.
- I jeszcze raz dzięki.
- Przestań mi dziękować.
- Dzięki.
- Przestań.
- Dziękuję.
Niall westchnął.
- Dziękuję ci tak bardzo. Szczerze. Tak bardzo, bardzo. Mam to na myśli. Dziękuję ci tak...
Niall pocałował mnie, aby mnie uciszyć i jeśli mam być szczera, to od samego początku było moim zamiarem.
Usłyszeliśmy za sobą uroczy pisk, a ja odsunęłam się, żeby zobaczyć uśmiechającego się do nas Eddiego.
- Pocałowałeś ją! - krzyknął i wskazał na mnie.
- Przebierz się, a potem czas do łóżka, tak? - Niall zmienił temat, a ja wzięłam moją kosmetyczkę, po czym poszłam do łazienki.
Kiedy Niall wyszedł z toalety, Eddie bawił się jednym ze swoich misi, a ja przewijałam na telefonie Tumblra. Nie mogłam nic poradzić i zrobiłam mu zdjęcie w jego onesie Supermana. Był taki uroczy.
- Idź do łóżka - powiedział Niall, a Eddie wydął wargę.
- Mogę jeszcze jedną piankę? - błagał i przytulił kolana Nialla. Uśmiechnęłam się, nie odrywając wzroku od ekranu.
- Ugh, dobra. Ale to ostatnia, bo inaczej nie zaśniesz przez cały ten cukier w twoim organizmie.
- Whoa, patrzcie kto odrobił zadanie domowe - zażartowałam, a Niall strzelił mi spojrzenie.
Eddie wepchnął do ust za dużo marshmallows, po czym uśmiechnął się z pełnymi ustami do Nialla i wskoczył na łóżko. Poraczkował do góry i wszedł pod koc, udając, że zasnął.
Niall westchnął i zgasił w łazience światło, po czym podszedł do swojej strony, przesuwając Eddiego, który dzięki temu był teraz obok mnie, a Niall zdobył trochę miejsca.
Chłopczyk przytulił ciasno misia, po czym przekręcił się na plecy, gdy Niall wciągnął na siebie koc. Miałam własną kołdrę i byłam za to dość wdzięczna.
Niall wyłączył lampę i nastała chwilowa cisza, zanim Eddie nagle nie zdecydował się zepchnąć stopami ich przykrycie.
- Przestań - wymamrotał Niall, wciągając koc z powrotem do szyi Eddiego.
Chłopiec jeszcze raz to zrobił, a Niall przykrył swoją olbrzymią dłonią całą jego twarz.
- Przestań.
Ściągnęłam przykrycie, a Niall syknął.
- Kurwa, czy ty mnie właśnie ugryzłeś?
- Kurwa - powtórzył Eddie, a ja zaśmiałam się.
- To nie jest zabawne! To złe słowo - powiedział Niall, a Eddie odwrócił się do niego.
- To dlaczego go używasz?
- Bo jestem dorosły, a ty jesteś dzieckiem.
- Więc, kiedy będę dorosły też będę całował dziewczyny?
- Tak. Lub chłopców. Lub oboje - powiedział Niall, a Eddie przerzucił swoją krótką nogę przez pierś Nialla.
- Mama mówi, że jeżeli chłopcy całują chłopców, to jest to złe.
- Mama jest suką.
- Niall! - powiedziałam.
- Ale ja nie myślę, że to jest złe.
- Czemu? - zapytałam.
- Bo miłość to miłość. A dziewczyny mają wszy.
- One nie mają wszy - roześmiał się Niall.
- Czy Rey ma wszy?
- Rey nie ma wszy.
Uśmiechnęłam się, a Eddie uderzył twarz Nialla.
- Ow! Przestań mnie gwałcić.
Eddie zaśmiał się i udało mu się wleźć na Nialla, kładąc głowę na jego obojczykach. Przygryzłam wargę, aby przestać się uśmiechać i odwróciłam się na drugi bok, zasypiając.
- DISNEYLAND! OBUDŹ SIĘ REY!
Zamrugałam i zobaczyłam Eddiego, skaczącego obok mnie i potrząsającego moim ramieniem. Był w bieliźnie, uśmiechając się od ucha do ucha.
Zauważyłam na fotelu Nialla, który przejechał ręką po swoich włosach. Sprawdziłam na telefonie godzinę i zobaczyłam, że była już 9 rano.
- Cholera, dlaczego mnie nie obudziłeś? - zapytałam, zbierając przygotowane na dzisiejszy dzień ubrania, po czym pobiegłam do łazienki.
- Nie śpieszymy się - odpowiedział, a ja zamknęłam drzwi.
Kiedy wróciłam, Niall był przebrany, a Eddie siedział na łóżku, przekopując swoją walizkę.
- O mój Boże, mogę go ubrać? - powiedziałam, a Niall spojrzał na mnie.
- On nie jest lalką, ale tak, proszę bardzo.
Wstał i wyciągnął swój telefon, aby zadzwonić po taksówkę.
Uklękłam przed Eddiem, a on uśmiechnął się do mnie, gdy wybrałam dla niego ubrania.


- Chcę wstać - powiedział i uniósł do góry ręce, dzięki czemu Niall mógł go wziąć na ręce, co zrobił.
- Gotowi? - zapytał Niall, a ja i Eddie przytaknęliśmy.
Jazda taksówką do Disneylandu zajęła nam dziesięć minut, a Eddie był tak podekscytowany, że nie mógł przestać mówić i pokazywać palcem różnych rzeczy.
Niall zapłacił kierowcy i powiedział nam, że musimy się zatrzymać na śniadanie tak szybko, jak tylko wejdziemy do środka. Ustawiliśmy się w kolejce, ale nie czekaliśmy długo, więc dość szybko znaleźliśmy się na terenie parku rozrywki. Niall wybrał dla nas restaurację, w której usiedliśmy wewnątrz przy stoliku, ponieważ pomimo słonecznej pogody, w ogóle nie było ciepło.
- Chcę płatki - powiedział Eddie.
- Nie możesz kupić płatków w restauracji.
- No to chcę coś słodkiego.
- Nie możesz jeść słodyczy na śniadanie, będzie cię bolał brzuszek - ostrzegł go Niall i otworzył menu dla dzieci.
- Ale ty zawsze jesz słodycze na śniadanie! - Eddie wydął wargi.
- W takim razie dostaniesz tosty francuskie.
Wzięłam herbatę i naleśniki, a Niall gofry oraz kawę. Uśmiechnęłam się, gdy obserwowałam, jak rozdrabniał pieczywo Eddiego na małe kawałki.
- Mogę go nakarmić - zaproponowałam, a Niall wręczył mi widelec, po czym zaczął swoje śniadanie.
Po tym jak skończyliśmy, Niall kupił mapę całego parku i zakreślił wszystkie dziecięce atrakcje.
- Chcę poznać Piotrusia Pana! I Minnie Mouse! I Goofiego! - powiedział podekscytowany Eddie, trzymając się kurtki Nialla.
- Pójdziemy gdziekolwiek zechcesz, okej? - odpowiedział, a Eddie powiedział mu, że go kocha, co wywołało u Nialla uśmiech.
Spędziliśmy tam cały dzień, a w wieczór, kiedy już wychodziliśmy, Eddie i ja mieliśmy założone dopasowane przepaski Shreka, a jego usta wypełnione były słodyczami.
- Gdzie teraz idziemy?
- Do restauracji na twoje urodziny. Zrobiłem rezerwację.
- Będziemy mieć ciasto?
- Tak. Tort waniliowy.
- YAY!
Przygryzłam wargę, aby powstrzymać uśmiech, a Niall i ja wymieniliśmy spojrzenia.
Kelnerka zaprowadziła nas do czteroosobowego stolika na zewnętrznym balkonie na drugim piętrze, dlatego usiadłam naprzeciwko Eddiego i Nialla.
- Jestem taki szczęśliwy! - ogłosił Eddie, a ja zrobiłam mu zdjęcie jak próbował skosztować lemoniadę, która prysnęła mu do oka, co spowodowało u niego krzyk.
- Boże, jesteś takim idiotą - powiedział Niall i przetarł mu oczy serwetką.
- Jesteś idiotą - powtórzył Eddie.
- Nawet nie wiesz, co to znaczy.
Eddie wzruszył ramionami, a następnie zamówiliśmy pizzę, kurczaka i frytki.
- Kiedy zjemy tort? - spytał, po skończeniu swojej porcji.
- Wkrótce, kochanie - odpowiedział Niall i przytrzymał Eddiego za sweter, kiedy ten wychylił się przez barierkę, aby obejrzeć widok.
Cztery minuty później kilkunastu pracowników z waniliowym ciastem, które miało w sobie wbite pięć świeczek, pojawiło się i zaczęło śpiewać razem ze mną i Niallem 'Happy Birthday'.
Eddie nie mógł przestać się uśmiechać przez tą całą rzecz, a ja jedynie chciałam coś zgnieść, ponieważ on był po prostu, ugh, taki słodki.
Kiedy pracownicy ostatecznie odeszli (po tym jak Niall dał każdemu dość hojny napiwek), Niall powiedział Eddiemu, aby wymyślił życzenie, zanim zdmuchnie świeczki.
- Pomyślałeś życzenie? - spytałam, a Eddie skinął głową, gdy Niall wyciągnął świeczki.
- Teraz zaczekaj dopóki... pokroję ciasto - wymamrotał Niall, kiedy Eddie już wsadził rękę do tortu, śmiejąc się, gdy wepchnął ją do ust.
Nie mogłam powstrzymać śmiechu, a Niall nagrał go, kiedy Eddie włożył całą swoją twarz do deseru.
- Wszystkiego najlepszego, Eddie - powiedział, a chłopczyk oblizał palce, gdy ja wyczyściłam mu twarz.
- DZIĘKUJĘ, NI! - krzyknął i wskoczył na Nialla, obejmując go.
Niall pocałował jego policzek i poklepał go po plecach, po czym odłożył go z powrotem na krzesło.
- Cóż, zniszczyłeś dla nas tort.
Eddie nie wydawał się tym przejmować, kiedy popijał sok i bawił się swoimi prezentami z Disneylandu.
- Najlepsze urodziny W HISTORII! Mam pięć lat! - krzyknął i pokazał mi trzy palce, gdy wyszliśmy z restauracji. Złapał moją rękę oraz mały palec Nialla, przez co szliśmy w taki sposób. To było miłe.
- Możemy wkrótce tutaj wrócić? Proszę? - spytał Eddie, patrząc na swojego brata do góry, który kiwnął głową.
- Na twoje następne urodziny, jeżeli będziesz grzeczny.
- Możesz mnie ponieść na ramionach?
- Tak.
Niall kucnął, a ja podniosłam Eddiego, aby posadzić go na barkach Nialla.
- Ale jeśli pociągniesz mnie za włosy, przysięgam na Boga...
Oczywiście kilka minut później Eddie ciągnął za jego włosy, ale Niall postanowił to zignorować, ponieważ to były jego urodziny.
Spacerowaliśmy wzdłuż szerokiej ulicy z mnóstwem drogich sklepów, a ja zatrzymałam się przed sklepem Tiffany & Co, żeby podziwiać ich biżuterię.
- Ten ma mój inicjał! - powiedziałam, wskazując na srebrny naszyjnik z małym 'r'.
- Nie, jestem całkiem pewien, że to 'n' - odpowiedział Niall, a Eddie przycisnął nos do szyby.
- Jest uroczy.
- I kosztuje pięćset dolarów.
- Cholera.
Więc dość szybko odszedł w zapomnienie.
- Jesteś najlepszym bratem na świecie. W historii - powiedział Eddie tej nocy, kiedy Niall położył się obok niego. Światło nadal było włączone, a Eddie nie wyglądał, jakby chciał spać.
- Dzięki, braciszku.
- A ty jesteś najlepszą Rey w historii - dodał.
- Dzięki.
- Niall możesz zaśpiewać?
- Hm?
- Zaśpiewaj tę piosenkę, którą tak lubisz. O dziewczynie i światłach.
- Hey There Delilah - powiedziałam z uśmiechem i obróciłam się na bok.
Niall przewrócił oczami, a Eddie przesunął się na brzuch, dzięki czemu było mu bardziej komfortowo.
- Mhm, okej - zgodził się Niall, a chłopczyk zamknął oczy, uśmiechając się.
I wtedy Niall zaczął śpiewać, co było wow.
Nie mogłam przestać szczerzyć się jak idiotka i byłam naprawę zadowolona, że Niall patrzył w sufit, dzięki czemu nie mógł widzieć mojej twarzy.
- Jeszcze raz! - powiedział Eddie, a Niall potrząsnął głową.
- Musisz już spać.
Eddie zrobił smutną minę, ale posłuchał go, odwracając się na plecy i przyciskając do piersi zabawkę Myszka Miki.
- Dobranoc, Ni - powiedział i zamknął oczy.
- Branoc - wymamrotał Niall i nawiązał ze mną kontakt wzrokowy, po czym wyłączył światło i zostaliśmy otoczeni ciemnością.
Spaliśmy do godziny 13 kolejnego dnia, a ja rzeczywiście jako pierwsza się obudziłam. Gdy wyszłam z łóżka, spojrzałam na Nialla i Eddiego, który ponownie się do niego przytulał.
Im dłużej na nich patrzyłam, tym bardziej dostrzegałam pomiędzy nimi ekstremalne podobieństwa. Sposób w jaki obaj mieli rękę przy głowie, kiedy spali; piegi na szyi, które można było zobaczyć tylko wtedy, gdy przyglądałeś się dość blisko i długo; oraz ten sam kolor włosów.
Dostałam nagłe uczucie dyskomfortu w brzuchu. Zarówno Ann, jak i tata Nialla mieli naturalnie blond włosy, więc jakie były szanse, że Eddie był brunetem?
- Ja pierdolę - powiedziałam, a Niall obudził się, co sprawiło, że Eddie przetarł oczy i przewrócił się na moją stronę.
- To w ogóle nie jest straszne, że obserwujesz nas, jak śpimy - odpowiedział Niall i wstał z łóżka, przeciągając się.
- Um. Tak - było wszystkim, co byłam w stanie powiedzieć, kiedy podniosłam torbę i pośpieszyłam do łazienki.
Eddie nie mógł być synem Nialla. To tak jakby... niemożliwe. Chwileczkę, Niall powiedział, że Ann wyleciała do Ameryki latem, zanim skończył 16 lat oraz, że miała romans z tatą Nialla. Teraz Niall ma 21, a Eddie 5 lat.
- Hej, Niall? Pamiętasz, jak powiedziałeś mi, że Ann wyjechała dokładnie zanim miałeś 16 urodziny? - zapytałam, gdy kilka godzin później szliśmy do bramek bezpieczeństwa. 
Skinął ze zdezorientowaniem głową, odstawiając Eddiego na ziemię.
- Kiedy tak faktycznie ostatni raz ją widziałeś?
- Uh... jakby w marcu lub jakoś tak? Uprawialiśmy seks, a potem nigdy więcej jej nie widziałem. Wysłała mi w lipcu wiadomość, że wyjeżdża do pracy do Ameryki.
- Aha.
- Dlaczego pytasz?
- Nic, po prostu się zastanawiam.
Spojrzał na mnie dziwnie, ale odpuścił temat, ponieważ musieliśmy wejść na pokład samolotu.

--------------------------------------

- Myślę, że Niall jest tatą Eddiego - poinformowałam Amy kolejnego dnia, gdy razem z Maddie i Katherine wyszłyśmy na zakupy, aby kupić prezenty.
- Co? - spytała i odwróciła się, żeby na mnie spojrzeć.
Upewniłam się, że nikt inny mnie nie słyszy i udawałam, że patrzę na parę butów, kiedy do niej mówiłam:
- Zrobiłam obliczenia. Ostatni raz, kiedy Niall ją widział było w marcu, gdy uprawiali seks. Potem ona wyjechała kilka miesięcy później i urodziła Eddiego w grudniu, czyli dokładnie dziewięć miesięcy po tym jak się pieprzyli. Plus Ann ma naturalnie bond włosy tak samo jak tata Nialla, a mimo to Eddie jest brunetem.
- Może to zbieg okoliczności - powiedziała Amy, a ja strzeliłam jej spojrzenie.
- Sprawdziłam to i szanse są nikłe, aby dziecko miało inny kolor włosów niż jego rodzice.
- W takim razie powiedz Niallowi, żeby zrobił test DNA.
- Nie sądzę, że spodoba mu się ten pomysł - odpowiedziałam.
- Myślisz, że spodobają mu się chociaż te okulary przeciwsłoneczne? - spytała, starając się zmienić temat. 
Wzruszyłam ramionami, a ona dodała je do swojego koszyka, skreślając z listy Nialla.
Zostałam poinformowana (dziś rano, pragnę zauważyć), że każdego Bożego Narodzenia niektórzy chłopcy z bractwa oraz kilka dziewczyn z żeńskiego stowarzyszenia wymieniają się prezentami.
Plus dołącza do nich też parę innych osób, takich jak Liam, Ricky, Ryan, Amy, Ashleigh i Maddie. Katherine powiedziała mi o tym (ponieważ to ona wymyśliła to trzy lata temu), a ja zgodziłam się wziąć w tym udział.
I byłam głupia, bo byłam bliska wydania moich ostatnich siedemset dolarów na prezenty.
Chciałam kupić coś dla: Amy, Katherine, Maddie, Rickiego, Liama, Zayna, Josha, Jake'a, Nialla, Eddiego, a nawet Justina.
Dziewczyny wybrały dla siebie prezenty, a dla chłopców kupiłam różne gry wideo (dobrze wiedziałam który chciał jaką) z wyjątkiem Eddiego. Dla niego miałam jeden z tych zdalnie sterowanych helikopterów.
- Skończyłyśmy już? - zapytałam je, gdy wyszłyśmy ze sklepu z grami wideo.
- Myślę, że powinnaś zrobić Niallowi jeszcze jeden prezent - powiedziała Katherine, wskazując na sklep z bielizną. - Wiem, że ja daję Rickiemu coś więcej.
Pokręciłam głową, ponieważ zostało mi dosłownie 25 centów.
Katherine skończyła, kupując jakąś seksowną bieliznę i Bóg wie co jeszcze, po czym Amy zadzwoniła po taksówkę i w końcu mogłyśmy udać się do domu i mieć kilka godzin, aby przygotować się na tak zwaną imprezę bożenarodzeniową. Co oznaczało, że dziewczyny spędzą godziny przed lustrem, a ja się chwilę zdrzemnę.
Kiedy Amy mnie obudziła, wzięłam prysznic i nałożyłam makijaż, po czym ubrałam się.


- Zamarzniesz na śmierć - powiedziała mi Amy, gdy szłyśmy w kierunku domu bractwa.
- I tak każda dziewczyna tutaj będzie ubrana w spódnicę lub sukienkę, więc mam się o wiele lepiej niż one.
Wzruszyła ramionami, kiedy ja starałam się zrównoważyć w rękach prezenty. Lekko prószył śnieg, czyli właśnie tak, jak było to w zeszłym tygodniu, ale mimo tego nie było prawdziwego, stałego śniegu.
Doszłyśmy do domu bractwa, a ja zapukałam stopą do drzwi, ponieważ żadna z nas nie miała wolnej ręki. Otworzył nam Justin z uśmiechem z dołeczkami oraz czapką Mikołaja na szczycie jego blond loków.
- Hej - uśmiechnął się i pomógł mi z prezentami.
Poszliśmy razem do kuchni, a ja uśmiechnęłam się czując w powietrzu zapach pierników.
- Kto upiekł pierniki? - zapytałam, witając ludzi na prawo i lewo.
- Ha ha - powiedział sarkastycznie Josh, kiedy wyciągał z piecyka tacę pełną świeżo upieczonych piernikowych ludzików.
- Co to jest? - uśmiechnęłam się, wskazując na jego fartuch.
- Piekę - powiedział za mną głęboki głos, a ja odwróciłam się.
Harry uśmiechał się do mnie. Miał założone wielkie rękawice kuchenne oraz dopasowany do Josha fartuch.
- Hej! - powiedziałam z podekscytowaniem, a on pomachał mi i otoczył mnie w uścisku.
- Zostajesz tutaj na ferie? - zapytałam.
Skinął głową, a ja zobaczyłam Louisa, który wychodził z salonu. Ubrany był sweter, który zauważalnie był na niego za duży, więc musiał być Harrego.
- Cześć, hej! Rey! - przywitał się Louis i także mnie przytulił. - Wyglądasz niesamowicie!
- Dzięki.
- Więc jak długo zostajecie? - spytałam, starając się nawiązać rozmowę.
- Tak właściwie, myślimy o przeprowadzeniu się tutaj w przyszłym roku. Znaleźliśmy świetne mieszkanie w pobliżu Times Square, gdzie ja mogę iść do pracy, a Harry odbyć staż - powiedział Louis, opierając się o Harrego, a ja chciałam zwymiotować, bo byli tacy uroczy.
- Ale, odpowiadając na twoje pytanie, zatrzymaliśmy się tu w pobliskim hotelu do drugiego.
- Fajnie - powiedziałam, a ktoś zawołał imię Louisa, co spowodowało, że odbiegł od nas.
- On jest mężczyzno-dzieciakiem - powiedział Harry, a ja uśmiechnęłam się.
W końcu weszłam do salonu, gdzie zobaczyłam wszystkich, których znałam. Rozłożeni byli na kanapach, fotelach i podłodze. Każdy członek bractwa miał założoną czapkę Mikołaja, cóż z wyjątkiem pewnego liliowo-włosego chłopaka, który włożył uszy renifera.
Niall był odwrócony ode mnie, rozmawiając w kącie z Soph. Oparłam się pokusie, aby przewrócić oczami na jej kokieteryjną pozę - wypchnęła pierś w krótkiej sukience oraz założyła kozaki do kolan.
Justin już położył wszystkie moje prezenty pod choinką, która zwisała do góry nogami z sufitu.
Nie było już miejsca na kanapie, dlatego próbowałam usiąść na podłodze i obejrzeć z nimi świąteczny film, którego wszyscy zdawali się oglądać, ale poczułam uścisk dłoni na moich biodrach i ktoś pociągnął mnie na swoje kolana. Odwróciłam głowę, aby zobaczyć uśmiechającego się do mnie Jake'a.
- Nie martw się, nie będzie kłopotliwej erekcji, jeżeli usiądziesz mi na kolanach - zapewnił mnie, a ja usłyszałam, jak kilka osób zaśmiało się. Wstałam z jego nóg i skrzyżowałam na piersi ramiona, debatując na kim powinnam usiąść.
- Mogę usiąść na twoich kolanach? - zapytałam Liama po tym, jak upewniłam się, że nigdzie w zasięgu wzroku nie było Zayna.
Gdzie tak właściwie jest Zayn?
Kiedy mówiłam do Liama, zobaczyłam jak Niall odwraca się i przeszukuje oczami pomieszczenie, dopóki nie padły one na mnie. Zwróciłam uwagę z powrotem na Liama, który uśmiechnął się i odwrócił mnie za biodra, ciągnąc mnie na swoje kolana, a następnie kładąc podbródek na moim ramieniu.
Opierałam się o niego, patrząc na ekran telewizora, nie bardzo łapiąc co się na nim dzieje.
- Ten film jest nudny - wymamrotałam, a Liam zaśmiał się i złożył pocałunek na moim policzku, a następnie na szyi.
- Otwórzmy prezenty, zanim wystygnie jedzenie! - krzyknęła Katherine, pojawiając się w salonie z idącymi za nią Rickim i Zaynem. Mogłam zobaczyć, że Zayn patrzył na mnie, jakby chciał mnie zabić.
Wstałam z kolan Liama, a wszyscy zaczęli się przepychać, szukając prezentów ze swoim imieniem. Nikt nie wiedział od kogo były poszczególne, ale myślę, że każdy coś podejrzewał.
Dostałam dziewięć upominków: sweter Nirvana od Zayna, sweter Batmana od Liama, nowy strój cheerleaderski od Maddie, perfumy i obcasy od Katherine, płytę Eda Sheerana i sweter „eat a lot, sleep a lot” od Amy, sweter z napisem „mam problemy” od Josha, całą kolekcję filmów porno Jake'a Malika od samego Jake'a, nową parę vansów od Justina oraz parę koturn (prawdopodobnie wybranych przez Katherine) od Rickiego.
Moje oczy przejechały po reszcie ludzi w pokoju, którzy wciąż byli zajęci rozpakowywaniem prezentów.
Zauważyłam jeszcze jedną nieotwartą torebkę w moim stosie.
Nie mogłam nic poradzić, ale uśmiechnęłam się i przewróciłam oczami, kiedy wyciągnęłam sweter z napisem „I <3 Niall”. Zauważyłam, że wszystkie dziewczyny także po takim dostały, więc to nie było nic specjalnego, naprawdę.
Zresztą czemu miałoby być? To była taka sama sprawa jak z Zaynem i Liamem oraz z każdym innym chłopakiem.
Usłyszałam zaczepne gwizdy, więc spojrzałam do góry, aby zobaczyć, jak Niall ściąga swoją bluzkę i zakładającego sweter z literą 'N'. Sądząc po minie Soph, był on od niej.
Dziewczyna miała na sobie „I <3 Niall” bluzę, a ja przygryzłam wargę, aby powstrzymać śmiech.
Wszyscy w końcu zaczęli rozmawiać o prezentach, podczas gdy ja przeglądałam małą książeczkę dołączoną do albumu Eda Sheerana, kiedy zobaczyłam jak Niall podchodzi do mnie i siada obok.
- Podoba ci się prezent? - zapytał z uśmiechem.
- Taa. Bardzo oryginalny. Zawsze chciałam dostać sweter, który będzie wyrażał moją miłość do ciebie.
Niall zmarszczył na sekundę brwi, ale potem uśmiechnął się i wręczył mi moją torbę.
- Sprawdź drugi raz, kochanie.
Spojrzałam na niego ze zdezorientowaniem, a potem zauważyłam w środku małe pudełka.
- To nie jest pierścionek zaręczynowy, racja? - zażartowałam, a on prychnął.
- Też coś[1].
Otworzyłam je, a moje oczy rozszerzyły się. To był ten naszyjnik z literką r lub n ze sklepu Tiffany & Co.
- Ja pierdolę! To-to jest naszyjnik z-ale to jest-jest zbyt drogie! Niall! Nie możesz! - powiedziałam, a on wyjął go z pudełeczka.
- Wystarczy jak podziękujesz i dasz mi buziaka - powiedział, a ja uśmiechnęłam się.
- Dzięki.
Pocałowałam go w policzek, który klepał swoim palcem wskazującym, po czym poprosiłam Justina, aby mi go zapiął.
- Jak widzisz, wszystkie dziewczyny muszą dzisiaj założyć mój sweter - poinformował mnie Niall kilka minut później, kiedy każdy skończył sortowanie swoich prezentów w stos i wszyscy zgromadzili się w kuchni na kolację.
- Taa, to się nie wydarzy - powiedziałam, gdy Josh podał mi talerz wypełniony frytkami i skrzydełkami kurczaka, prawdopodobnie z KFC.
- Oto jest świąteczna kolacja a la Thelta Delta Chi - poinformował mnie, a ja zaśmiałam się.
- Więc czemu nie włożysz mojego swetra? Każda dziewczyna to zrobiła. Nawet Jake, a to już coś znaczy.
- Bo nie staram się desperacko dostać do twoich spodni, Niall.
Patrzył na mnie przez chwilę, po czym uśmiechnął się.
- Hej, ja też nie staram się dostać do jego spodni! - powiedział Jake, pojawiając się obok mnie z półpełnym talerzem.
- Nie okłamuj się - ja i Niall powiedzieliśmy w tym samym czasie, co spowodowało, że każdy z nas roześmiał się.
- Czy to jest wyzwanie? - zapytał Jake, poruszając brwiami w śmiały sposób.
- Nie? - powiedziałam.
- To nie tak, że nie podobałoby ci się, jeśli obściskiwałbym się z Niallem.
- Ja nie-ugh! Jesteś najgorszy, przysięgam.
Jake wybuchł śmiechem, przerzucając rękę wokół moich ramion.
- Może później, kiedy będziemy grać w zakręć butelką - puścił mi oczko.
- Co?
- To tradycja. Po tym jak wypijemy całą butelkę drogiego wina, wszyscy siadamy w okręgu i kręcimy butelką, aż ludzie nie zaczyną odlatywać lub się nudzić - wyjaśnił Niall.
- To jest to, co nazywam duchem Bożego Narodzenia - powiedziałam z sarkazmem.
- Hej, Ni, nadal jesteśmy umówieni na jutro, tak? - spytała Katherine, pojawiając się obok Jake'a i mnie.
- Co jest jutro?
- Świąteczna kolacja w domu jego taty. Zawsze chodzimy.
- Oh.
- Też możesz przyjść - powiedział mi Niall.
- Um, skoro zapraszasz mnie teraz, to tak jakby... - zaczęłam.
- Zapomniałem zapytać cię kilka dni temu.
- Oh. Mam też prezent dla Eddiego, więc dobrze. Chyba.
- Więc ubierz się ładnie, bo Ann jest naprawdę wredna, kiedy chodzi o strój formalny.
- Tak. Myślę, że pożyczę od ciebie szpilki - powiedziałam jej, a ona rozjaśniła się, po czym odwróciła się i odeszła.
Kilka minut później skończyliśmy w małym okręgu w pokoju gier z telewizorem, słabo grającym w tle.
- Czuję się, jakbyśmy mieli po 14 lat - jęknął Jake, siadając obok mnie.
- Cóż, ty jesteś dość bliska tego wieku - powiedział mi Josh i roześmiał się, gdy pokazałam mu środkowy palec.
Denerwowało mnie, że robił sobie ze mnie żarty. To znaczy, na początku to było zabawne, ale teraz miałam wrażenie, że on rzeczywiście miał to na myśli.
Jako pierwszy oczywiście kręcił Niall, a butelka zatrzymała się na jednej z dziewczyn z żeńskiego bractwa, która nie mogłaby być bardziej podekscytowana.
Zasady były proste: jeśli nie chcesz kogoś całować, wypadasz; jeśli masz problem z całowaniem kogoś tej samej płci, wypadasz; i musicie całować się przesz 15 sekund.
Całowali się przez ten wyznaczony czas, po czym Niall od razu odsunął się, a ona wyglądała na rozczarowaną. Była jej kolej, a butelka wylądowała na Justinie. Po tym jak się całowali, Justin zakręcił karafką, a ja byłam zaskoczona, widząc, że zatrzymuje się ona na mnie.
Strzelił mi uśmiech z dołeczkami, po czym oboje wstaliśmy i spotkaliśmy się w środku okręgu. Ujął moją twarz, a ja stanęłam na palcach, przyciskając swoje usta do jego. Chłopak smakował słodko i niesamowicie pachniał, nie wspominając już, że świetnie całował. Odsunęliśmy się od siebie po piętnastu sekundach, a ja mogłam zobaczyć, jak Amy rusza do mnie brwiami w sugestywny sposób.
Ponownie usiadłam i zakręciłam butelką, która wylądowała na Joshu. Westchnął, udając, że jest (lub przynajmniej ja myślę, że był) ekstremalnie zdruzgotany tym faktem i pochylił się, ponieważ i tak siedzieliśmy obok siebie.
Nasze usta dotknęły się i całowaliśmy się przez piętnaście sekund, aż ja nie odsunęłam się. Muszę przyznać, że dobrze całował, ale myślę, że prawie wszyscy tutaj tak to robili.
- Jesteś lepsza niż myślałem - powiedział mi, kiedy poruszył butelką.
Koło godziny później byłam już po całowaniu się z Jakiem oraz dziewczyną, która jako pierwsza obściskiwała się z Niallem. Teraz nastała kolej Liama (wcześniej całował się z Soph), a naczynie zatrzymało się na mnie. Wstałam, a on był na tyle uprzejmy, aby do mnie podejść, po czym położył dłonie na mojej talii i całował mnie delikatnie. Smakował jak pierniki i pachniał wanilią, co było po prostu ugh.
Kiedy rozdzieliliśmy się, ktoś ogłosił, że jest już 20, a niektórzy z nich musieli złapać autobus/pociąg/cokolwiek, aby dostać się do ich prawdziwych domów, żeby mogli spędzić następny poranek ze swoimi rodzinami.
Ostatni ludzie, którzy zostali z naszej grupy to: Niall, Soph, Katherine, Ricky, Ryan, Zayn, Liam, Jake, Harry, Louis, Amy, Justin i ja.
- To co robimy w Nowy Rok? - spytała Soph, kiedy byliśmy z powrotem w salonie, oglądając „Opowieść Wigilijną” (podobno to był ulubiony świąteczny film Harrego).
Soph przytulała się do Nialla i chichotała dosłownie na wszystko, co wychodziło z jego ust. Tak bardzo jak chciałabym jej nie lubić, nie mogłam. Była zabawna i miła i do diabła, nawet ja mogłabym się z nią umówić, ponieważ była atrakcyjna i szczera.
- Uzgodniliśmy, że idziemy zobaczyć spadającą kulę[2]! - powiedziała Katherine, a Niall zgodził się.
- A potem możemy zrobić imprezę w naszym apartamencie! Jest dokładnie obok Times Square! - zaproponował Louis, patrząc z ekscytacją na Harrego.
Harry skinął głową, uśmiechając się i owijając rękę wokół szczupłych ramion Louisa.
- No to postanowione! Idziemy na Times Square!
I wtedy cała uwaga przeniosła się z filmu na rozmowę o Nowym Roku.
- Idziesz? - zapytałam Jake'a, a on wzruszył ramionami, kiwając głową.
- Masz kogoś do całowania o północy? - kontynuowałam, a on pokręcił głową, uśmiechając się.
- Chcesz mnie pocałować o północy? - zapytał, a jego głos ociekał rozbawieniem.
- Cóż, to znaczy, jeśli chcesz. Jako przyjaciele? I tak nie pocałuję nikogo innego, a to może być zabawne.
- Dobrze, kochanie - zgodził się i szturchnął mnie w żebra. - Ale musisz mi obiecać, że obejrzysz wszystkie filmy, które ci dałem.
- Okej, rozmowa zakończona - powiedziałam, a on zaśmiał się, wciągając moje nogi na swoje kolana.
Skończyłam, kopiąc go w twarz, gdy on próbował łaskotać moje boki.

-----------------------------------------

Następnego dnia mój telefon zaczął okropnie dzwonić mi przy uchu, budząc mnie z mojej w pełni zasłużonej drzemki. To była Katherine.
Jęknęłam i odebrałam, sprawdzając godzinę. Było w pół do ósmej, a ja zaczęłam panikować, bo wiedziałam, że Niall przyjedzie po mnie za mniej niż trzydzieści minut.
- Tak? - zapytałam, kiedy myłam zęby i rozczesywałam jednocześnie włosy.
- Właśnie się obudziłaś, racja? - spytała Katherine, a ja prychnęłam, gdy splunęłam do zlewu i odłożyłam szczoteczkę.
Położyłam telefon na umywalce i włączyłam tryb głośnomówiący, dzięki czemu mogłam nałożyć makijaż i ogolić ręce.
- Uh, nie! Jestem prawie gotowa, kurwa! - krzyknęłam, kiedy potknęłam się i przypadkowo zarysowałam maszynką skórę.
Krew zaczęła sączyć się z mojego nadgarstka, a ja zaczęłam panikować, ponieważ to wyglądało, jakbym się samookaleczała. Szybko zawinęłam wokół tego trochę papieru toaletowego i zaczęłam robić make-up, podczas gdy Katherine rozwodziła się nad tym, że prawie zaspałam oraz co powinnam ubrać.
Po prostu przytakiwałam jej cały czas, a dwadzieścia minut później zakładałam obcasy, które od niej dostałam.
- Jesteśmy już w drodze - było ostatnią rzeczą, jaką powiedziała, zanim się rozłączyła.
Westchnęłam i włożyłam kolczyki, a następnie parkę, po czym złapałam klucze i wyszłam z pokoju. Wciąż nie miałam pojęcia, co zrobić z tym, że zostałam wyrzucona z akademika.
Gdy znalazłam się na zewnątrz, samochód już na mnie czekał, a ja powitałam ich, wsiadając na tył obok Katherine.
Cała ich trójka była elegancko ubrana. Nawet Niall miał na sobie marynarkę, a jego liliowe włosy lekko opadały mu w grzywce na czoło.


Dom (tak właściwie willa) był ogromny, a ja nie byłam nawet zaskoczona, że wszystko (prawie wszystko) zostało wykonane z marmuru.
Zostaliśmy przywitani na korytarzu przez tatę Nialla, z idącą za nim Ann, która trzymała na rękach Eddiego. Wyglądał uroczo w małym garniturze.
- Rey! - wykrzyknął, gdy zdjęłam kurtkę, a pokojówka ją za mnie odwiesiła.
- Mikołaj przyszedł dzisiaj rano! - poinformował mnie Eddie, a Ann postawiła go na ziemi, dzięki czemu mógł do mnie podejść i pociągnąć za moją sukienkę.
- Chodź, chcę pokazać ci moje prezenty! Ty też! - powiedział do Katherine, dlatego obie poszłyśmy za nim (oczywiście) do windy, która zabrała nas na drugie piętro.
Powiedziano nam, że jedzenie zostanie wkrótce podane, więc powinniśmy się pośpieszyć.
Chłopczyk zaprezentował nam wszystkie swoje podarunki i powiedział mi, że najbardziej podoba mu się helikopter. Uśmiechnęłam się i cmoknęłam go w policzek, ale on wytarł go i wydał z siebie zdegustowany dźwięk.
- Możesz całować tylko Nialla! - powiedział mi, a Katherine uniosła brwi ze swojego miejsca na fotelu.
Jego sypialnia zawierała wielkie łóżeczko oraz tysiąc zabawek i była dość duża jak na pięciolatka, praktycznie cztery razy większa niż mój pokój w akademiku.
- Ni kupił mi te wszystkie zabawki - powiedział i wskoczył do basenu wypełnionego kolorowymi piłeczkami.
- On kocha bawić się piłkami - powiedział głos z drzwi, a my zobaczyliśmy Nialla, opierającego się o framugę z Rickym, śmiejącym się za nim.
- Kolacja jest gotowa - dodał, a Katherine wstała.
- Weź Eddiego i chodźcie na dół - poprosił mnie Niall, po czym cała ich trójka zniknęła.
Westchnęłam i podeszłam do basenu, aby wyciągnąć z niego Eddiego.
- Chodź Eddie, kolacja jest gotowa - powiedziałam mu, a on podniósł do góry ręce na znak, żebym go podniosła. Zrobiłam to, a kiedy szliśmy w kierunku windy, on chwycił za moją bransoletkę.
- Jest ładna - powiedział i zdjął ją, aby się jej przyjrzeć. - Masz booboo!
- Co?
- Dokładnie takie jak Niall! W tym samym miejscu!
Zatrzymałam się i zabrałam mu biżuterię.
- One nie są... moje booboo są przypadkiem, ponieważ byłam niezdarna.
- Oh.
Założyłam ponownie bransoletkę i nacisnęłam przycisk na parter.
To śmieszne - winda w domu.
Siedziałam obok Katherine, naprzeciw Rickiego, Nialla i Eddiego.
- Więc Renne, nie widziałem cię od... dwóch lat, racja? - spytał tata Nialla, a cała uwaga przy stole przeszła na mnie, kilka minut później podczas trwania posiłku.
Mogłam zobaczyć, jak Niall dawał Eddiemu więcej jedzenia, niż zostało mu pozwolone (to taka głupia rzecz, żeby nie karmić właściwie swojego dziecka), kiedy Ann nie patrzyła.
- Um, tak. Tak myślę.
- Byłaś wtedy dziewczyną Nialla, jeśli się nie mylę?
- Uh.
Ann spojrzała na mnie dziwnie, po czym uśmiechnęła się gorzko i wbiła widelec w swoją sałatkę.
Katherine zmieniła temat na coś bardziej komfortowego, a ja wypuściłam powietrze, kończąc posiłek.
Wszyscy brali udział w dyskusji z wyjątkiem Nialla, Eddiego i mnie.
- Rey ma booboo na ręce, dokładnie takie jak twoje - Eddie powiedział Niallowi, a ja zaczęłam panikować, rozglądając się, czy ktoś jeszcze tego nie usłyszał, ale reszta była zbyt zajęta, aby to zauważyć.
- Co? - zapytał zdezorientowany Niall.
Eddie wskazał na jego nadgarstki, a Niall odwrócił się do mnie, lecz Ann przerwała mu, mówiąc Eddiemu, żeby poszedł umyć ręce, jeżeli skończył jeść.
- Wychodzę zapalić - powiedział Niall, po czym spojrzał na mnie pytająco. I wtedy przypomniałam sobie, że powiedziałam mu, że ja także palę, więc lepiej było dalej to udawać.
- Tak, ja też.
Wstałam i wyszłam za nim na zewnątrz, a następnie założyłam parkę. Niall oparł się o drzwi, prowadzące na tył ogrodu i podał mi fajkę. Nastała cisza, a ja poczułam lekki dyskomfort. Nasze cienie rozciągały się w świetle werandy.
Po tym jak zapaliliśmy nasze papierosy, Niall wypuścił pierwszy dym i odwrócił się do mnie.
- Pokaż mi swoje nadgarstki.
- Hm? - zapytałam ze zdezorientowaniem.
- Odłóż tego pieprzonego papierosa i pokaż mi swoje nadgarstki.
Skrzyżowałam na piersi ramiona, a on westchnął z rozdrażnieniem. Wyjął mi z dłoni fajkę i zdeptał obie, po czym wyciągnął moje ręce i w nieprzyjemny sposób podciągnął mi do łokci rękawy. Zdjął bransoletkę i patrzył na szorstkie linie na mojej skórze. Nie odzywał się, a ja zastanawiałam się, czy on rzeczywiście mogł zauważyć, że były one tylko wypadkiem. Przebiegł przez nie swoim kciukiem, przygryzając wargę. To było absolutnie oszałamiające, widzieć go takiego. Nawet nie wiedział, że były one fałszywe, a pomimo tego przejmował się tak mocno. Myślę, że może może zdał sobie wtedy sprawę, jak bardzo boli, kiedy ktoś o kogo się troszczysz celowo się krzywdzi.
- Nie zamierzasz nic powiedzieć? - zapytałam po ciężkim milczeniu. Zmarszczył brwi, wypuszczając mój nadgarstek.
- Dlaczego? - spytał.
- Um. To był tylko w...
- Jesteś zbyt piękna, aby ciąć swoją skórę - powiedział miękkim głosem. Wzięło mnie to z zaskoczenia, ponieważ to brzmiało tak inaczej, niż te wszystkie inne razy, kiedy do mnie mówił. Jego palce założyły mi włosy za ucho, gdy mówił. Miał zimne dłonie.
- Jesteś zbyt piękny, aby mieć raka płuc - odpowiedziałam i natychmiast byłam z siebie dumna.
Niall patrzył na mnie przez sekundę, a następnie przyparł mnie do ściany i złożył pocałunek na moich ustach.


[1] Niall już któryś raz w tym ff cytuje dziewczęce filmy.
[2] Tradycyjnie w ostatni dzień roku na Times Square opuszczana jest wielka kula, podczas sylwestrowego odliczania.

 Jeśli szanujesz te moje kilka godzin spędzonych 
nad tłumaczeniem tego rozdziału to zostaw nawet najmniejszy komentarz
Bardzo proszę i dziękuję :)
#TOTGApl

213 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Brawo!
      Wygrałaś duet porno z Jake'iem... ;_;
      P.S.
      Super rozdział ;)
      ~Laurecora

      Usuń
    2. Anonim ♥

      Usuń
  2. Dziękuuuje za nowy uwielbiam cie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. tak bardzo uwielbiam Reyall że tego sie nie da opisać! I te momenty kiedy Rey jest zazdrosna hgvurefhkhhisiuf i uwielbiam też Ciebie bo tłumaczysz moje ulubione ff, dziękuje! x<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, mam nadzieje że rozdziały będą częściej

    OdpowiedzUsuń
  5. omg asdkhfkjka fangirl włączył sie

    OdpowiedzUsuń
  6. Aww
    to takie słodkie
    awww
    chce kolejny
    jejkuuuuu
    jakie to urocze xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam ten rozdzial.
    Czekam az beda razem ;)
    Eddie jest taki kochany, ciekawe.czy jest o synem Nialla czy nie ;)
    Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eddie to przecież syn ojca Nialla i jego żony, a więc Eddie jest przyrodnim nratem Nialla.

      Usuń
    2. To czytałeś/czytałaś rozdział? :)

      Usuń
  8. Ja w to nie wierze. I nie chce w to wierzyć. Niall nie może mieć dziecka. O.o Ale jestem pod wrażeniem reakcji Rey.

    OdpowiedzUsuń
  9. O boze uwielbiam to jak Niall troszcxy się o Rey fjcdthxe

    OdpowiedzUsuń
  10. jeju to jest najcudowniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  11. koncowka >>>>>>>>>>>>>>>>>
    fkjergnkegnkerg

    OdpowiedzUsuń
  12. Posrałąm się, omg asdfghjkl jaki rak płuc, wtf? chodzi o to że on pali?
    Ja myślę że Eddie jest dzieckiem Nialla, myślałam tak od początku. Boże, Niall ojcem. Omg jak to brzmi hahaha, ale i tak to jest zajebiste, NAJLEPSZE FF EVER ♥

    @MirrorPlz ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Awwww to najslodszy rozdzial jaki czytalam xx Tak bardzo dziekuje, ze tlumaczysz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurwa.... kocham to tak bardzo... ugh

    OdpowiedzUsuń
  15. O MÓJ BOŻE!

    NIALL ZABRAŁ REY DO DISNEYLENDU!
    I TEN KOCHANY DZIECIAK EDDIE!
    UWIELBIAM TEGO SZKRABA!

    NIALL OJCEM EDDIEGO!?
    SZOKUJĄCE ALE MOŻLIWE!

    O JEZU PRZECIEŻ ON MOŻE BYĆ JEGO OJCEM! KURWA CO ZA NEWS!

    SOPH MNIE WKURWIA, KLEI SIĘ CIĄGLE DO NIALLA. JAKBY SUKA NIE WIEDZIAŁA ŻE JEGO SERCE NALEŻY DO REY.

    I TEN PREZENT NIALLA DLA REY!

    NIE MOŻNA ZAPRZECZYĆ TEMU ŻE ON JĄ KOCHA. NIKOMU INNEMU NIE SPRAWIŁ BY TAKIEGO PREZENTU.

    NIKOGO INNEGO NIE TRAKTOWAŁ BY W TAKI WYJĄTKOWY SPOSÓB JAK REY.

    Rozdział świetny!
    Dziękuję ci za poświęcony czas na przetłumaczenie go ♥

    Ily @MySweetieAri

    OdpowiedzUsuń
  16. Jsowhskhsosnskdksjgb ♥♡♥♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Aaaa . Jakie to cudowne. Niall może byc ojcem Eddiego ? O w dupe?!?!.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zajebisty rozdział. *.* Oni tak strasznie się o siebie martwią! Nie mogę się doczekać momentu aż w końcu do siebie wrócą i będą razem ;c Czekam na kolejny rozdział! <33

    OdpowiedzUsuń
  19. O mój boże...

    OdpowiedzUsuń
  20. Boże asdfghjkl
    Ciekawe czy Rey mu powie o swoich przypuszczeniach
    Teraz w kinach jest Gwiazdy naszych wina i od razu z totga mam skojarzenia

    OdpowiedzUsuń
  21. Niall ..Słodki Niall. <3 @WeronikaKrzyano

    OdpowiedzUsuń
  22. Boże on jest świetny !! Z niecierpliwością czekam na następny kocham cię <3 / Ola.

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny rozdział ..już nie moge się doczekać następnego ♡ kocham cię za wszystko i dziękuję ci ze tłumaczysz ....

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak miło się czytało ten rozdział. tłumaczysz świetnie. Nie ma żadnych błędów. jesteś genialna. ciesze się, że dalej kontynuujesz tłumaczenie mimo, że to nie jest łatwe i jest teraz dużo zajęć w szkole itp. Bardzo cię podziwiam. Jesteś świetna. Będę z przyjemnością czekać na następny rozdział. Buziaki.
    @BelieberLenka4

    OdpowiedzUsuń
  25. Jsksisjebhwjaksjejoqjq ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Panie Boże, proszę, postaw na mojej drodze takiego chłopaka jak Niall.
    Jest on tak bardzo kochany, tak mi szkoda, że nie widzi jak wspaniały jest.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też chce takiego Nialla który zamierze mnie do Disneylandu, tak ładnie prosze.
    Czytając końcówke przypomniało mi się kiedy też raz sie zacięłam, porządnie i głeboko, maszynką na ręcę u babci a ona jak to zobaczyła to chciała mi zrobic wykła ale kuzynka mnie uratowała bo powiedziaa że to widziała. ( chociaż tak ni było ale jej powiedziałam) ale babci i tak zawał. Teraz jak widzi na moim nadgarstku jakiś ślad to mówie, że albo się zacięłam znowu(a ona nazywa mnie niezdarą ) albo że to blizna po tamtym zacięciu ( naiwna, nie ?)
    Ale odbiegłam od tematu, haha
    Rozdział jak zawsze przetłumaczony PER-FECT.
    Boże muszę czekać tydzień, TYDZIEŃ, aby przeczytać nastęone cudo, za jaie grzechy.
    Ty naprawdę wystawiasz moje serce na cierpliwość. Jak tylko wejdę i widzę nowy rozdział to jest isk i 3246787 bić serca na sekundę xd

    Kocham cię normalnie misiu <3
    @loud_squirrel xx

    OdpowiedzUsuń
  28. Jejku wszytko wspaniale ale nie chce zeby Rey wyleciala z akademika :(

    OdpowiedzUsuń
  29. shafdusfdsfdshgfud SUPER ROZDZIAŁ

    OdpowiedzUsuń
  30. Geeniaalne!! ♥ kochaaam :*****

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeeeeejuu jeeeju jeeeej !! to jest megaa!!!! *OOOOO*

    OdpowiedzUsuń
  32. ten rozdział był taki słodki
    bardzo kocham to ff
    dziękuje za tłumaczenie
    <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Awww końcówka !! >>>>>>>>>>>>>
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  34. Super! Kocham to♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetne ;D
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)
    Dziękuję, że to tłumaczysz ;*
    @KsiezniczkaJusa

    OdpowiedzUsuń
  36. Kocham to!!! Tak się to wciągnełam że przeczytałam Teenagr Dirtbig i te 10 części w weekend <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  37. To jest zbyt idealne ;(

    OdpowiedzUsuń
  38. Jejku! <333 Chcę nexta! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  39. Dziękuję za tłumaczenie *.* już czekam na kolejny rozdział . Ten jak zwykle świetny ;D / L. Xx

    OdpowiedzUsuń
  40. "jesteś zbyt piękna, aby ciąć swoją skórę" dajcie mi takiego chłopaka, błagam

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja nie przeżyje bez następnego!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  42. Zarabisty kocham <3 czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  43. Oni są zbyt piękni i idealni :(

    OdpowiedzUsuń
  44. Prezent na dzień dziecka - nowy rozdział TOTGA :') !

    OdpowiedzUsuń
  45. Rozdział taki świetny, że aż poczułam magię świat :3

    OdpowiedzUsuń
  46. Dzięki za tłumaczenie :*

    OdpowiedzUsuń
  47. Jak dla mnie, to już pozwalam Ci dodać następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Super :) czekam na następny !!

    OdpowiedzUsuń
  49. Kurwa! To jest tak genialne, że po prostu nie wiem jak to skomentować :D

    OdpowiedzUsuń
  50. oooo moj boze super rozdział czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  51. O boze kocham to !! I kurcze boje sie ze Eddie moze byc dzieckiem Nialla <3

    OdpowiedzUsuń
  52. Eddie jest najlepszy! Kurde, nie chce, żeby okazał się dzieckiem Nialla, ale pewnie tak będzie. cholera. A końcówka była niesamowita! Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  53. Jejku jejku jejku cudowne
    nie moge sie doczekac nastepnego!
    @fuckinglukeey

    OdpowiedzUsuń
  54. ❤️😻KOCHAM😻❤️
    @nanaweronika11

    OdpowiedzUsuń
  55. Ale dużo się dzieje w tym rozdziale ;)
    Fajnie, że Niall kupił prezent Rey to było słodkie.
    Ooo Eddy synem Nialla? Jestem ciekawa prawdy.
    Dlaczego Rey goli ręce to dziwne.. Rozdział cudowny i nie wiem jak wyrazić to słowami. Dzięki, że poświęcasz swój czas i tłumaczysz.
    Ciekawe kto doniósł, że Rey ma kota. Mam nadzieję, że jednak nie wyleci akademika

    OdpowiedzUsuń
  56. Xjakcknslxkahdnjx
    NIALL TATĄ EDDIEGO ?!
    CO ?!


    KOCHAM CIĘ ZA TO TŁUMACZENIE NORMALNIE XX

    OdpowiedzUsuń
  57. jeeeeeeeeej uwielbiam te ff <3 <3 <3 i to jest chyba najsłodszy opis liam'a jaki czytałam :D nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów :) @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  58. omójboże hsgxjcdgvdg
    Eddie jest taki uroczy
    Niall tak troszczy się o Rey i wszystko jest takie wspaniałe ♥
    Kocham xxx

    OdpowiedzUsuń
  59. <3333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  60. jeju to chyba mój ulubiony rozdział dhbvv
    mam nadzieję że jednak Niall nie jest ojcem Eddiego, jest słodki, ale jeśli jest jego tatą to cóż.. wszystko może się popsuć
    ciekawe czy jak Rey powie Ni że musi się wyprowadzić czy ją przyjmie "pod swój dach" mam nadzieję że tak
    "Jesteś zbyt piękna, aby ciąć swoją skórę" awww
    Ty też jesteś za piękny i żeby się ciąć i palić :c
    świetny rozdział oczywiście hgrf mogłabym go czytać 4896986 razy i nadal by mi się nie znudził i nadal by mi się tak cholernie podobał
    dziękuję że to tłumaczysz naprawdę hdrgbv ily

    OdpowiedzUsuń
  61. Niall na pewno jest ojcem Eddiego :o
    Ciekawe jak zareaguje, że wywalili Rey. idk.

    OdpowiedzUsuń
  62. ' -Nie udawaj takiej zaskoczonej. Wiedziałaś, że jeśli to będzie ktokolwiek, to to będziesz ty '
    ' - Kurwa, czy ty mnie właśnie ugryzłeś?
    - Kurwa - powtórzył Eddie ' KOCHAM TO DZIECKO !
    Gdy czytałam końcówkę, popłakałam się, jest taka urocza boże
    ' - Jesteś zbyt piękna, aby ciąć swoją skórę.
    - Jesteś zbyt piękny, aby mieć raka płuc '
    To jak Niall się o nią martwi jest takie urocze, kochanie
    REYALL IS BACK !
    @niallzux

    OdpowiedzUsuń
  63. aww cudny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  64. Aaaaaaaaaa lece czytac !!! Boze kocham Cie <3 zyje tym opowiadaniem ! :3

    OdpowiedzUsuń
  65. Dziekuje ;* tylko tyle umiem powiedzieć @BoooNear09

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @BoooBear09 źle napisalam :-)

      Usuń
  66. U M I E R A M ;_;

    OdpowiedzUsuń
  67. Kolejny niesamowity rozdział... :)

    OdpowiedzUsuń
  68. To.byl.piekny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  69. Super rozdział. Ciekawe co zrobi Rey w sprawie tego akademika.. ~ola

    OdpowiedzUsuń
  70. Tak bardzo kocham to ff nawet nie wiesz jak, zawsze czekam z niecierpliwością na rozdziały, jezu jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałam, a w dodatku jedno z najlepszych tłumaczeń jaie czytałam! Podziwiam cie, niedosc ze rozdziały są długie avty je szybko tłumaczysz to jeszcze pod względem językowym tez jest super! Kocham cie mocno czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  71. świetny rozdział, niall tata eddiego? wow nie spodziewałam sie takiego zwrotu akcji
    dziękuję bardzo za to tłumaczenie, to moje ulubione ff wiec nie wiem co zrobię kiedy się skończy
    prawdopodobnie przeczytam jeszcze raz (albo i kilka razy)


    kiedy gdzieś następny rozdział? 😘

    OdpowiedzUsuń
  72. Rany kocham to cudo :*

    OdpowiedzUsuń
  73. Coś czuję, że Rey zamieszka u Nialla :)
    Cudny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  74. Kurde, to takie cudowne.
    Jezu mam nadzieję że będą razem przecież od nich śmierdzi miłością na kilometr.
    Czekam co będzie dalej
    Ściskam x

    OdpowiedzUsuń
  75. Cudowny rozdzial ♥ niall dowie sie ze to przez przypadek sie wydazylo?
    M.xx

    OdpowiedzUsuń
  76. HI THERE DELILAH
    oni muszą być razem! :*** pewnie wg Nialla Rey zrobiła sobie booboo bo jes asmutna i ten pocałunek to żeby ją pocieszyć KOLEJNY CHOLERNIE WIELKI PRZKŁAD JEGO MIŁOŚCI DO NIEJ I JEJ DO NIEGO ŻE POZWALA MU TAK MYŚLEĆ ŻEBY SIĘ O NIĄ MARTWIŁ

    oj mam feels <33333 czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  77. cudowny wspaniały najlepszy kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  78. Jak ja kocham te ff. Ciebie tak samo ze tlumaczysz to ! ^^
    Jak to czytam to nie wyobrażam sobie Nialla jako Nialla z One Direction tylko chłopaka z tym samym imieniem. Strasznie mnie to wciągnęło . Mam nadzieje ze next będzie niedługo ale nie chce Cię pospieszac.

    I mam pytanko czy w wakacje będziesz dodawać tak jak teraz , rzadziej czy częściej ? BARDZO PROSZĘ CIĘ O ODPOWIEDŹ

    OdpowiedzUsuń
  79. OH KURDE
    EDDIE JEST SYNEM NIALLA
    TAAAAAAK
    KOCHAM.
    KOCHAM.
    KOCHAM.
    DZIĘKI ZA WSZYSTKO X

    OdpowiedzUsuń
  80. Do jasnej cholery!! Czemu Niall jest taki słodki?!

    OdpowiedzUsuń
  81. Kocham Cię dziewczyna., KOCHAM najlepszy ! <33

    OdpowiedzUsuń
  82. Kilka godzin ubolewałam nad tym, że nie ma rozdziału, a kiedy weszłam na tt i zobaczyłam wszystkie tweety #TOTGApl, to pomyślałam, że coś jest nie tak XD Okej, blogger informuje mnie o co drugim rozdziale, muszę być uważna :P

    OdpowiedzUsuń
  83. Omg super! Skarbie, dziękuje ci za to tłumaczenie. Jestem ci wdzięczna, uwielbiam to czytać. Nie moge się doczekać następnego rozdziału ♥

    OdpowiedzUsuń
  84. omg askjdajdlkajd

    OdpowiedzUsuń
  85. omg jeżeli to prawda, że to jego syn? ;o
    dziwne, ale wszystko jest możliwe...
    dzięki c:
    @ohh_whatever

    OdpowiedzUsuń
  86. ouuuuuw Niall ouwwww Rey ouwwww Niall i Rey

    OdpowiedzUsuń
  87. Ygh dlaczego w takim momencie?! ;__;

    OdpowiedzUsuń
  88. Świetne tłumaczenie, czekam na nexta, jak narazie nieźle się zapowiada :D

    OdpowiedzUsuń
  89. hej, zajebisty rozdzial. a poza tym, moim zdaniem wyjdzie ze niall jest ojcem eddiego i szkoda ze nie rozwija sie akcja z panem greyem, jestem tez ciekawa czy rey zamieszka z niallem (bo przeciez wyrzucili ja z akademika, a on napewno predzej czy pozniej sie o tym dowie) <3

    OdpowiedzUsuń
  90. Fuckk.. końcówka taka zajebista..
    "- Jesteś zbyt piękna, aby ciąć swoją skórę
    - Jesteś zbyt piękny, aby mieć raka płuc"
    Czy tylko mnie to rozpierdala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha nie tylko ciebie xD

      Usuń
  91. Boskieee, dodaj następny jak najszybciej bo czuje sie jak jakaś napalona nastolatka czekając na kolejny rozdział. xx @madzik1211

    OdpowiedzUsuń
  92. OMFG *o*
    KURWA UMARŁAM ♥ JEZU ♥ AWeeeee cnjankj ♥ To jest takie nvjzvn ♥ JEzu

    OdpowiedzUsuń
  93. Boskie, dodaj kolejny jak najszybciej. xx @madzik1211

    OdpowiedzUsuń
  94. nie rozumiem.. dlaczego ona golila ręce?

    OdpowiedzUsuń
  95. super rozdzial. Tak mysle to na serio to Niall moze byc ojcem Eddiego ojć biedak, ale jak on sie nim tak opiekuje to moze on o tym wie, ehhh.. hahaha kolekcja filmow porno hahahha, ach ten fuch bozego narodzenia xD aww kupil jej naszyjnik aww on ja KOCHA i niech nawet sie nie sprzeciwia. czekam na nexta ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  96. Awwww..... Końcówka, Niall kurwa ty geniuszu :)
    świetny rozdział, już chcę następny :)

    Dziękuję, Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  97. Niall weź ją po prostu kochaj co? @bumbumbumxx

    OdpowiedzUsuń
  98. O kurwa :o ta końcówka... Niall się tak o nią martwi. Cudowna.
    @louisnastka

    OdpowiedzUsuń
  99. btw. rey podoba sie justinowi i chyba w jakims wiekszym stopniu liamowi tez :p

    OdpowiedzUsuń
  100. Uwielbiam ten rozdział *_* kocham cię za tłumaczenie!<333

    OdpowiedzUsuń
  101. jezu czemu nikt nie widzi tej miłości która z pewnością jest pomiędzy rey a niallem? :D
    eddy synem nialla... no coś prawdopodobne i nawet jeśli to prawda to uważam że niall nadaje się do bycia ojcem (a rey przyrodnią matką XD) więc ok :D
    poza tym jak zawsze świetne tłumaczenie, nie wiesz jak bardzo cieszy mnie to że poświęcasz te kilka godzin na tłumaczenie tych rozdziałów dla nas! :3 ilysm xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma czegoś takiego jak przyrodnia matka, skarbie.
      (nie mam zamiaru Cię obrazić) xx

      Usuń
  102. rozmowa na końcu rozdziału Rey z Niallem <33 .. :')

    OdpowiedzUsuń
  103. omg, jestem w tym ff zakochana!
    jesteście cudowne, że nam to tłumaczycie NAPRAWDĘ WIELKIE DZIĘKI <3

    OdpowiedzUsuń
  104. Aww moge być informowana o nowych rozdziałach. Mój tt. @horanek _xx

    OdpowiedzUsuń
  105. Końcówka>>>>>>>>>>>>>>>>> ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  106. to było idealne i oh on się martwi o Rey to jest takie słodkie jeju, Reyall Shipper omg
    @m3niall

    OdpowiedzUsuń
  107. omg ta końcówka asdfghjkl
    strasznie kochm to odpowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  108. Kurwa! Aaaaaa ja pierdole! Jak przeczytalam tytul to myslalam ze Niall bedzie mial raka pluc. Cudowny! Kocham TOTGA

    OdpowiedzUsuń
  109. jestem zbyt słaba i rozniesiona emocjonalnie fsdikafsjiofdszhilsdz

    OdpowiedzUsuń
  110. TO JEST TAKIE FRHGVCUYFVDY ON SIĘ NIĄ TAK PRZEJĄŁ JA ZOBACZYŁ TE ŚLADY, I JESZCZE TEN NASZYJNIK.BOŻE KOCHAM <3 ALE WYRZUCILI REY Z AKADEMIKA,CIEKAWE CO BĘDZIE ALEJ I JUŻ Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKA NA KOLEJNY ROZDZIAŁ-TEN CZYTAM JUŻ 2 RAZ.NO I Z TYM ŻE NIALL TO OJCIEC EDDIEGO,NIALL JAKO TATA ^^ AWWWW
    OGÓLNIE TO JADĘ JUTRO NA WYCIECZKĘ I WRACAM W PIĄTEK W NOCY WIĘC MAM NADZIEJE ŻE JAK WEJDĘ W SOBOTĘ TO JUŻ BĘDZIE KOLEJNY ROZDZIAŁ. ŻYJE JUŻ TYM.

    I DZIĘKUJE CI ŻE TO TŁUMACZYSZ,BO NIE KAŻDEMU BY SIĘ CHCIAŁO,A TY TŁUMACZYSZ TAK DŁUGIE ROZDZIAŁY I WGL JESZCZE BEZBŁĘDNIE.KOCHAM CIĘ ZA TO ŻE TO TŁUMACZYSZ <3

    CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ/JUS

    OdpowiedzUsuń
  111. boże co?! Eddie syn Niall'a!?
    O KURWA.
    O FUCK.
    JA PIERDOLE.

    __________

    Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  112. O mamo! Świetny rozdział♥

    OdpowiedzUsuń
  113. Hej jestem Julaka :) Chiałabym ci powiedzieć, że będę stałą czytelniczką tego ff bo one jet takieeee meeeeeegaśne że nie moge. Niall zabrał Rey do Disneylandu WOW. EDDIE to słoooodziak. Taki mały zabawny szkrab. Niall wgl dał Rey prezent na święta i nie chodzi mi o sweter z napisem I <3 Niall tylo ten naszyjnik r/n :). On ją zdecydowanie kocha z resztą tak jak ona jego :). Martwie się o Reene co sie stanie z tym akademikiem no bo co jak ona nie bedzie miała z kim miszkać Może Niall ją przygarnie xD Wdzięcznie dziękuję, że łumaczysz to ff bo jest niesamowite . Jak ja mogłam nie wpaść na Teenage Dirtbag wcześniej :) a co do TOTGA, jest niesamowite. Podoa mi się jak Rey jes taka śmielsza :P. Dobra ja już moge tylko życzyć dużo cierpliwości na koejne tłuaczenie koljnego rozdziału :) paaa

    OdpowiedzUsuń
  114. Hej! Trafiłam na to opowiadanie kilka dni temu ( zaraz po tym jak przeczytałam część 1 i ryczałam bo myślałam że to koniec, nieważne.)
    Czekałam na ten rozdział, jak nie wiem na co, chyba, na cud.
    Kocham to opowiadanie i dziękuję ci że je tłumaczysz. Jest świetne!
    Czekam na następny, pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  115. Kocham, kocham, kocham ♥♣♥
    Kocham cię za tłumaczenie tego. *-* Odkąd czytam ten fanfic inne, które kiedyś uważałam za cudowne przy tym są niczym *-*

    OdpowiedzUsuń
  116. Jak będę miała córkę to powiem jej żeby zaczęła czytać tego ff! Niesamowity!
    Dzięki skarbie za tłumaczenie :*

    OdpowiedzUsuń
  117. Ale jak?!?!?
    Niall ojcem Eddiego
    Ten myśli że ta się tnie
    Są przyjaciółmi z przywilejami
    Zabrał ją do Disney Landu
    Paroma słowami:
    ON JA KOCHA *_*

    OdpowiedzUsuń
  118. OMG umarłam. Totalnie umarłam. Całe opowiadanie zaczęłam czytać jakieś trzy dni temu i ciężko się było oderwać. uwielbiam tak bardzo, że to aż ciężko wyrazić słowami. jesteś tak świetną tłumaczką, że to aż przechodzi ludzkie pojęcie, tak przyjemnie się czyta, oczywiście pomijając fakt, ze jestem sfrustrowana jak cholera po każdym kolejnym rozdziale, bo szlag mnie trafia, że oboje twierdzą, że się na pewno w sobie znowu nie zakochają. Geez, mam ochotę zamknąć ich w jednym pokoju i zmusić ich do wyznania sobie miłości. Okay, calm down, trzeba się ogarnąć, ale to praktycznie niemożliwie, bo końcówka mnie jeszcze totalnie rozbiła. To jest takie piękne, że niemal się popłakałam z tego wszystkiego. No czy oni nie są wspaniali? No kurcze są, TO DLACZEGO ONI NIE SĄ TAK NAPRAWDĘ RAZEM. Ech, moja frustracja sięga zenitu, więc chyba należy kończyć mój wywód. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  119. Jezu tak się jaram tym rozdziałem :D Jest perfekcyjny i w ogóle oni muszą być razem i ta końcówka ufucduuvcgcgcvx Do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  120. Niall jest taki kochany w stosunku do Rey. Niech w końcu zrozumie, że ją kocha i będą mogli być nareszcie razem.
    Myślę, że Ann (mama Eddiego) jest zazdrosna o Rey.
    Sądzę też, że Eddie jest synem Nialla (mam nadzieję, że się mylę)

    OdpowiedzUsuń
  121. Dziękuję za tłumaczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  122. Wiesz że zajebiście tłumaczysz i że to wszystko co tu piszesz jest takie ugh no wspaniałe cudowne takiee idealne takie ctdvbywnm6iaxUC8 HDGF6R6GDWBENMOSAZUGxcdrvftgbynhujmikolwsxedcrvftgbynhujmik żadne słowo nie określi zajebistość tego ff<3 Końcówka rozwala a ja czekam na nexta<3 Reyall forever <3
    Ten rozdział był taki suodki i uroczy:3 Jak on zabrał ją do Disneylandu jak kupił jej ten prezent albo jak zobaczył jej ranę na nadgarstku:* Booooooooooooooooooosky Niall Booooooooooooooooska Rey:* Ratuuuuuuuuuunku! Uzależniłam się;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy iść razem do psychiatryka<3 To jest takie Awwwwwwwwwwwr<3
      Niall zgasił światło i nastała chwilowa cisza, zanim Eddie nagle zdecydował zepchnąć koc swoimi stopami.
      - Przestań - wymamrotał Niall, wciągając z powrotem koc do szyi Eddiego.
      Eddie jeszcze raz zepchnął koc, a Niall przykrył całą jego twarz swoją olbrzymią dłonią.
      - Przestań.
      Zsunęłam koc, a Niall syknął.
      - Kurwa, czy ty mnie właśnie ugryzłeś?
      - Kurwa - powtórzył Eddie, a ja się zaśmiałam.
      - To nie jest zabawne! To złe słowo - powiedział Niall, a Eddie się do niego odwrócił.
      - To dlaczego go używasz?
      - Bo jestem dorosły, a ty jesteś dzieckiem.
      - Więc, kiedy będę dorosły też będę całował dziewczyny?
      - Tak. Lub chłopców. Lub oboje - powiedział Niall, a Eddie przerzucił swoją krótką nogę przez pierś Nialla.
      - Mama mówi, że jeśli chłopcy całują chłopców to to jest złe.
      - Mama jest suką.
      - Niall! - powiedziałam.
      - Ale ja nie myślę, że to jest złe.
      - Czemu? - zapytałam.
      - Bo miłość to miłość. A dziewczyny mają wszy.
      - One nie mają wszy - zaśmiał się Niall.
      - Czy Rey ma wszy?
      - Rey nie ma wszy.
      Uśmiechnęłam się, a Eddie uderzył twarz Nialla.
      - Ow! Przestań mnie gwałcić.


      Tatuś i synek <3

      Usuń
  123. Kocham, kocham, kocham ten rozdział! ♥♥♥♥
    Tryb czekania na następny *-*
    Dziękuję za tłumaczenie! ♥ Kocham Cię za to! :*****

    OdpowiedzUsuń
  124. Cudowny rozdział <3 Kocham cię za to że tłumaczysz..Ciekawe co będzie dalej, czekam na naxta :D

    OdpowiedzUsuń
  125. cudowny rozdział! Niall jest taki kochany choć udaje kutasa xd czekam na kolejny :))

    OdpowiedzUsuń
  126. omg kiedy kolejny ???

    OdpowiedzUsuń
  127. Cuuuuuudowny !!! Czekam na następny <3

    @xxunbrokenx

    OdpowiedzUsuń
  128. CUDO!!! *.* <3 <3 /Lolcia :**

    OdpowiedzUsuń
  129. Eddie jest słodki chce takiego brata. Kurde a jeżeli to serio syn Nialla wow dzieje się.
    Powodzenia i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  130. Szukanie wi-fi na wycieczce żeby tylko to przeczytać yolo rozdział jest mega słodki i ten koniec jest mega smutny :(

    OdpowiedzUsuń
  131. Ten ff przejdzie do historii. Nawet już jest legendą *,*

    OdpowiedzUsuń
  132. 'Jesteś za piękna żeby się ciać' czy tylko ja chciałabym coś takiego usłyszeć? :') rozdział super jak zawsze :D
    pozdrawiam,
    Carrie x

    OdpowiedzUsuń
  133. Jezusie kocham tego bloga <3 Na końcu pierwszej części ryczałam jak male dziecko :(
    Ale to i tak nie zmienia faktu ze to tłumaczenie jest boskie :***
    Czekam na next i powodzenia w tłumaczeniu <33333

    I ZAPRASZAM NA:
    http://memoriesforever-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  134. jezu dajcie mi tlenu błagam omg @flyniallx

    OdpowiedzUsuń
  135. świetne jak zawsze x

    OdpowiedzUsuń
  136. o jezusie *-*
    nie wytrzymam,to jest idealne,kocham to ,jeszczce ten koniec o matko *-*
    kocham cię za to,że tłumaczysz noXD
    EDDIE MISTRZEM JEST! AHHA ON MA NAJLEPSZE TEKSTY!XD

    OdpowiedzUsuń
  137. boże.. zabiłabym za 11 ...... DAWAJ!J!!J!J!

    OdpowiedzUsuń
  138. Kocham tego bloga i Ciebie za to że go tłumaczysz♥♥♥ . Rozdział jak zwykle boski *,* . Nie mogę doczekać się następnego rozdziału ;*

    OdpowiedzUsuń
  139. Nawet nie wiesz, jaką radość sprawiasz mi yłumacząc to ff. To jest pierwsze czytane ff przez mnie. A jak dowiedxialam sie, ze jjest 2czesc . Zaczelam ruczec jak opentsna ! Z tym ff wize sie tak wiele wspomnien. I to przez to ff jestem teraz Horaner ! Gdybym nieznalazla tego ff moje zycie bylo by mega nudne. Dziekuje, ze tlumaczysz ! Tak cholernie ciesze sie widzac noey rozdzial ! : Zadne inne ff nie jest tak dobre jak to ! :)

    OdpowiedzUsuń
  140. O mój Boże, to było takie cudne <3 uwielbiam gdy Niall jest taki słodki i jeszcze Eddie może być jego synem!!! Niall i Rey będą razem wychowywać małego Eddiego, to by było meega urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  141. Awww to jest świetne ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  142. Jeju nie moge sie doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  143. Rozdział suuuuuuper. Uu Niall sie troszczy o Rey ;)

    OdpowiedzUsuń
  144. AWwwwwwww to takie... to takie słodkieeee <3

    OdpowiedzUsuń
  145. OMG on ją pocałował! hvdbvhjsdvb,sdhbvls
    Końcówka i tak jest najlepsza>>>>>>>>>>>>>>>>
    Nie mogę uwierzyć, że udało mi się przeczytać opowiadanie do tego momentu w niecałe 2 dni. Dziękuje, że tłumaczysz. :)

    OdpowiedzUsuń
  146. Świetny <3 w ciągu kilku dni przeczytałam obie części i już się nie mogę doczekać następnego rozdziału :**

    OdpowiedzUsuń
  147. omg jaki zaje sdibhsdib kiedy next

    OdpowiedzUsuń
  148. dodawaj szybciej te rozdzialy -..--

    OdpowiedzUsuń

  149. chcę następny rozdział. Teraz, zaraz już !!

    OdpowiedzUsuń
  150. Kiedy następny rozdział ?!?!

    OdpowiedzUsuń
  151. Skarbie, dasz radę dodać dzisiaj?

    OdpowiedzUsuń
  152. kooocham *_* <33 i ciebie też <3 @WZtkaaa

    OdpowiedzUsuń
  153. będzie dzisiaj rozdział? bo nie wiem czy iść spać czy co

    OdpowiedzUsuń
  154. Będzie dziś rozdział??

    OdpowiedzUsuń
  155. Dziś będzie :'( :-o 🏥🏥🆓-8 �

    OdpowiedzUsuń
  156. Kochana będzie dziś rozdział?

    DO PEWNEGO ANONIMA CO NAPISAŁ DODAWAJ SZYBCIEJ TE ROZDZIAŁY
    Ogarnij dupe i nie pospieszaj tutaj jej . Jeżeli ci coś nie pasuje to sobie po angielsku przeczytaj jak nie możesz czekać

    OdpowiedzUsuń
  157. odkryłam to opowiadanie dwa temu, I PO PROSTU JE UBÓSTWIAM. jest najlepsze!
    cudownie, że to tłumaczysz, jesteś wspaniala! <3

    OdpowiedzUsuń
  158. To jest po prostu boskie <3 kocham to tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy jeden komentarz motywuje do dalszego tłumaczenia :)